Oaza Rodzin w Rzymie - świadectwo

Po wyborze Karola Wojtyły na tron Piotrowy nasz Założyciel ks. F Blachnicki zjawił się u papieża. Właśnie wtedy zrodził się pomysł Oazy III° w Rzymie.

Myślę, że obaj prorocy chcieli, aby każdy z RŚ-Ż mógł ją przeżyć w Wiecznym Mieście. JPII mówił „Mogę się nauczyć teologii w Polsce, ale katakumb, miłości do Kościoła trzeba się uczyć w Rzymie”.

1 

Mam świadomość tego, że przeżywając kolejny raz Oazę III° w Rzymie doznałam wielkiej łaski. Było to dla mnie tym bardziej potrzebne, że doświadczyłam nagłego odejścia do Pana mojej jedynej młodszej siostry. Potrzebowałam tego, aby w tym czasie być w sercu Kościoła i na nowo odnaleźć swoją tożsamość. JPII mówił do nas na Placu Zwycięstwa w Warszawie, że „Człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa”. 

Chodząc śladami Apostołów, Męczenników i świętych, spotykałam i doświadczałam działania Chrystusa. Mieliśmy możliwość uczestniczenia w Eucharystii sprawowanej przy grobie Świętego JPII i Świętego Piotra, w tych miejscach szczególnie odczuwałam to, że w czasie Mszy Świętej spotyka się cały Kościół - walczący, cierpiący i uwielbiony. Biorąc udział w modlitwach Kościoła równocześnie widząc mozaiki i freski bazylik utwierdzałam się w potrzebie dziękczynienia Bogu za wszystkich braci, którzy przelali krew za wiarę i stale zadawałam sobie pytanie czy nam nie przyjdzie także złożyć takiej ofiary. Dzięki natchnieniom Ducha Świętego nasz Ojciec Franciszek oparł przeżywanie rekolekcji na tajemnicach Różańca Świętego i dzięki temu mamy możliwość przejścia w czasie Oazy przez cały rok liturgiczny. Na III° Oazy rozważając te tajemnice w trakcie odmawiania różańca niejako wprowadzamy Maryję do Namiotu Spotkania, aby pomogła nam w relacji z Chrystusem. Po pierwszej Oazie III° w Rzymie mówiłam, że jak jechać na „trójkę” to tylko do Rzymu, a jak do Rzymu to tylko na „trójkę”, bo nie pokocha się Kościoła tylko zwiedzając Rzym i nie nauczy się Kościoła bez spotkań z Żywym Kościołem a przede wszystkim bez doświadczenia wspólnej modlitwy, Łamania Chleba i słuchania Słowa Bożego we Wspólnocie. Myślę, że papieżowi JPII w Watykanie brakowało ducha oazowego i spontaniczności wiary RŚ-Ż dlatego namówił ks. F Blachnickiego, aby formację podstawową kończyć w Rzymie. A w czasie Dni Wspólnoty urodziło się wielkie dzieło ŚDM. Dla mnie jest to potwierdzenie, że w naszym Ruchu Duch Święty działa i mogę powiedzieć: moim Panem jest Chrystus, bo z Nim wszystko nabiera sensu - i życie i umieranie.

Pan działa przez konkretnych ludzi, Para Diecezjalna Hania i Tadeusz Zychowie długo nosili w sercu pragnienie zorganizowania pierwszej rzymskiej Oazy naszej diecezji. Wsparci przez diecezjalnego moderatora DK księdza Witolda Gąciarza i kapucyna Ojca Jarosława Kuberę podjęli się tego zadania. Kapłani służyli nam sprawując sakramenty, tłumacząc nam Słowo Boże, ale także będąc z nami na codzień jak bracia. Dzięki Nim zbliżyliśmy się do Eklezja Mater i czuliśmy się tu jak w domu, a kapucyński habit Ojca Jarosława otwierał nam nawet zamknięte drzwi i miejsca niedostępne. Mieliśmy szczęście gościć u sióstr Nazaretanek, które wspierają rodziny i otaczają je modlitwą i jak się okazało fantastycznie karmią. Także obecność Moniki Wiatrowskiej z INMK świeckiej konsekrowanej była dla nas bardzo cenna, wielokrotnie cytowała Sługę Bożego, bo to od Pań z Instytutu nasz Założyciel rozpoczął Boże dzieło RS-Ż.

2

Najważniejsze było to, że braliśmy udział w rekolekcjach z naszymi współmałżonkami, bo zbliżając się wspólnie do Boga zbliżaliśmy się do siebie. Codzienne krótkie dialogi małżeńskie pomagały nam się nawracać w małżeństwie, a potem przejrzeć się jak w lustrze na spotkaniu w małej grupie i podzielić się życiem. Czas tych rekolekcji to dla mnie święty czas, bo po raz pierwszy nie tylko zrozumiałam, ale sercem przyjęłam, że pomimo swojej grzeszności powołani jesteśmy do świętości i dawania świadectwa o miłosiernym Bogu.


Bożena Pietras
diecezja lubelska