Rekolekcje ewangelizacyjne w Chełmie

W niedzielę zakończyliśmy rekolekcje ewangelizacyjne. Dziś przekazujemy świadectwo Weroniki - uczestniczki. Zachęcamy do lektury i obejrzenia zdjęć.

Rekolekcje ewangelizacyjne w Chełmie 23-25.05.2014 - ZDJĘCIA

Świadectwo z rekolekcji:

Tak naprawdę nie wiedziałam, czy chcę iść na te rekolekcje. Choć im było bliżej, tym moje chęci wzrastały i w końcu zdecydowałam się pójść. Ogromnym wsparciem było dla mnie to, że moi bliżsi znajomi też się wybierali, a ja, jako że jestem osobą dość dziwnie czującą się w nowym środowisku, obawiałam się, jak sobie poradzę. Chciałam też pójść i zobaczyć, jak wyglądają takie rekolekcje i dowiedzieć się czegoś, co być może mnie zaciekawi, pomoże mi.
Od początku rekolekcji czułam, że będzie świetnie. I choć nie jestem zwolenniczką zabaw integracyjnych, tak tutaj mogłoby to trwać i trwać. Radość, która biła od wszystkich uczestników była ogromną motywacją i pocieszeniem. Usłyszałam świadectwa ludzi, których tak naprawdę nie znałam. To było piękne na tych rekolekcjach, że, pomimo iż się nie znaliśmy, to potrafiliśmy otworzyć się przed sobą. Lubię słuchać historii innych ludzi i opowiadać swoją, bo może komuś to pomoże. Bardzo przeżyłam drugi dzień. Kiedy rano słuchaliśmy o grzechu wszystko wydało się takie... inne. Inaczej spojrzałam na sakrament Pokuty i Pojednania. My, ludzie, boimy się spowiedzi; choć nie powinniśmy. Taka natura człowieka, że boi się przyznać do błędów i do tego, że jest słaby. Po co ukrywać grzechy? Przecież Bóg i tak wie, co zrobiliśmy. Spowiedź pozwala nam szczerze z Nim porozmawiać jak z najlepszym przyjacielem. W sobotnie popołudnie, kiedy się spowiadałam czułam, że mówię do Boga. Mówiłam do Tego, który ma zawsze czas, by mnie wysłuchać. Wieczór był nieziemski. Dosłownie nieziemski. Był magiczny i dość niezrozumiały dla mnie, bo po części nadal nie wierzę w to, co się wydarzyło. A wydarzyło się wiele i pozwoliło mi uwierzyć i całkowicie zaufać Panu. Podczas Wieczoru Uwielbienia przebaczyłam ludziom, którzy mnie skrzywdzili (albo o których myślałam, że mnie skrzywdzili). Nadal nie wierzę, że udało mi się to zrobić, ale napełniona miłością Boga zrobiłam to. Kiedy moja koleżanka spoczęła, przestraszyłam się. Dlaczego? Sama do końca nie wiem. Bałam się, że jej nie ma już z nami. Znajome uczucie, ktoś jest, a później go nie ma. Łzy ciekły mi z oczu, a później jednocześnie chciało mi się śmiać; ot paradoks. Wtedy usłyszałam słowa, które w tamtym momencie były mi bardzo potrzebne: „Dzieciątko, nie bój się, to Duch Święty”. Rzeczywiście, to był Duch Święty. Było nieziemsko, bo... przytulił mnie sam Bóg. Ojciec mnie przytulił. Dał mi znak, że jest przy mnie. Grupa trafiła się świetna. Byliśmy zbiorowiskiem ludzi, którzy potrafią się wspólnie cieszyć, radować, modlić, śpiewać, płakać. Takich miłych i pozytywnych osób brakuje mi na co dzień w szkole. Rekolekcje były piękne, bo czułam się dobrze w nowym gronie osób. Jestem wdzięczna Bogu, że każdego dnia jest przy mnie i mogę z Nim spokojnie porozmawiać jak z najlepszym przyjacielem. Myślę, że każdy z nas wyniósł coś z tych trzech dni spędzonych razem. Pięknym momentem było to, gdy po pierwszym dniu, późnym wieczorem stanęliśmy przed Domem Pielgrzyma, złapaliśmy się za ręce i powiedzieliśmy do siebie: „Dobrze, że jesteś.”. Brakowało mi poczucia tego, że jestem komuś potrzebna. Czuję się szczęśliwa i napełniona miłością Bożą. Zobaczyłam, że mam wiele wspólnego z osobami, które tak naprawdę dopiero poznałam. Każdy z nas ma własną historię, coś przeżył. W oczach Boga wszyscy jesteśmy równi.
Na tych rekolekcjach ogromne szczęście dały mi wspólne modlitwy, gdzie tworzyliśmy jedność. Nie sądziłam, że narodzę się na nowo. Jakkolwiek to nie zabrzmiało, to prawda. Miło było po rekolekcjach usłyszeć od rodziny, że jest dumna za mnie. Ja sama jestem z siebie dumna, że wzięłam udział w tych cudownych rekolekcjach, powiedziałam swoje świadectwo, otworzyłam się na ludzi, całkowicie otworzyłam się na miłość Boga (swoją drogą, od jakiegoś czasu próbuję sobie uświadomić, dlaczego ludzie zamykają się na miłość Pana i teraz mam odpowiedź). Chce mi się śmiać i dawać ludziom radość. Ale w końcu: jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam? Chwała Panu!
Weronika