Pan ma swoje plany - świadectwo

Piszę do Was w imieniu swoim i mojego męża, by łaski i dary jakimi obdarzył nas Pan na Oazie Rodzin I stopnia, ujrzały światło dzienne i by każdy kto to czyta, wychwalał Pana za Jego dobroć i miłosierdzie. Mam na imię Justyna, od 7 lat jestem żoną Tomasza, mamy dwóch synów: Albert - 5 lat i Patryk - 3 lata.

W Domowym Kościele jesteśmy od 4 lat.
Naszym cichym marzeniem było, by na rekolekcje pojechać nad morze. Pan spełnił naszą prośbę. W sierpniu tego roku pojechaliśmy do miejscowości Nadole, nad Jeziorem Żarnowieckim wraz z drugą parą z naszego kręgu. Już sama podróż była łaską. Jechaliśmy 14 godzin, a dzieci albo spały albo się bawiły.

Pan przez czas tych rekolekcji prowadził nas swymi tajemnicami różańcowymi. Pierwsze 5 dni były naprawdę radosne, okazało się, że nasze dzieci super się bawią w diakonii wychowawczej i tak naprawdę, to były pierwsze rekolekcje gdzie oboje z mężem, mogliśmy uczestniczyć w każdym punkcie programu. Kolejną radością było to, że nasze dzieci jadły obiady razem z nami. (Na krótkich rekolekcjach musieliśmy nosić obiady do pokoju, bo bardzo bały się hałasu i nie chciały nawet posiedzieć przy nas na stołówce.)

Przez te tajemnice radosne Pan przygotowywał nas na bolesne. Już pierwszego dnia, gdy rozważaliśmy „Modlitwę w Ogrójcu” poczułam ból gardła, a później było już tylko gorzej. Choroba dzieci i męża. Na drodze krzyżowej wszyscy byliśmy z gorączką, a w dniu śmierci Pana Jezusa musieliśmy jechać do lekarza. Ja dostałam antybiotyk na anginę, zaś dzieci i mąż syropki, witaminki i nakaz leżenia w łóżkach. Pan miał jednak swoje ukryte plany i przez te trudności przygotowywał nas na przyjęcie Jego darów podczas tajemnic chwalebnych.

W wigilię Zesłania Ducha Świętego, Ksiądz prowadzący poprosił nas byśmy ustawili się w szpaner (jak do poloneza), by każdy uczestnik mógł przejść przez jego środek. Inni w tym momencie mieli się gorąco modlić za te osoby, które przechodzą. Słyszałam modlitwy osób dookoła mnie i czułam ich dłonie na swoich barkach. Otrzymałam wtedy dar łez, płakałam przez dwie godziny.
Otrzymałam od Ducha Świętego także inny dar… dar odwagi. Od tamtej pory nie boję się, nie wstydzę i nie krępuję się występować przed ludźmi, to świadectwo które piszę, wynika właśnie z tej łaski. Podczas tych rekolekcji zdecydowałam się na spowiedź generalną, a w Dzień Wspólnoty przystąpiłam na rok do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Jakby tego było mało podczas modlitwy wstawienniczej poprosiłam Jezusa o poprawę naszej sytuacji materialnej. Jakie był moje zdziwienie, gdy wieczorem odebrałam wiadomość, że potrzebują sekretarki w szkole i bym szybko składała dokumenty. Po powrocie do domu miałam tylko jeden dzień by je złożyć. Dopełniłam formalności i zostałam zaproszona na rozmowę.

W tym czasie wszyscy w naszej diecezji otrzymali wiadomość od pary diecezjalnej, że poszukują chętnych do posługi zapisywania na rekolekcje systemem elektronicznym. Mąż bardzo chciał podjąć się tego wyzwania, z wykształcenia jest informatykiem i lubi pracę przy komputerze. Ja ukończyłam studia administracyjne i moją małą pasją jest praca biurowa. Jednak perspektywa otrzymania pracy wiązałaby się z brakiem czasu. Prosiliśmy Ducha Świętego o pomoc i przyjęliśmy taką zasadę: jak nie otrzymam pracy – zgłaszamy się do posługi, jak otrzymam – rezygnujemy.
I stało się. Duch Święty wybrał nas byśmy to my, mogli służyć Wam!

Kiedyś mądra kobieta powiedziała mi, że gdy przyjmuje się jakąś służbę w Domowym Kościele, wówczas Bóg bardzo błogosławi.
Nawet nie wiecie ile radości sprawiają nam te zapisy. Czekam wieczoru, aż dzieci pójdą spać, by spokojnie wraz z mężem usiąść, odpisać na maile, zobaczyć kto nowy się zapisał.
Bardzo chcemy Was przeprosić za wszystkie błędy jakie wynikają z naszej ułomności, zmęczenia czy rozproszenia. Jest to piękna, ale trudna posługa, wymagająca skupienia i czasu. Przepraszamy jeżeli kiedykolwiek zdarzy się, że to przez nasz błąd nie pojedziecie na rekolekcje.
Prosimy o wyrozumiałość, cierpliwość i współpracę, a najbardziej prosimy o modlitwę za nas. Szatan nie chce byście korzystali z łask rekolekcji i dlatego robi wszystko by Wam to utrudnić, nawet podczas zwykłego zapisu. Niech każdy z Was przyjmie taką zasadę: jeżeli wysyłacie formularz zgłoszeniowy na rekolekcje, to jesteście zobowiązani zmówić jedno „Zdrowaś Mario…” w naszej intencji – by po prostu nie pojawiły się błędy.

Dziękujemy za wszystko Bogu i Jego Matce, która wstawia się za nami. Niech to świadectwo będzie na chwałę Pana Boga i z pożytkiem nas wszystkich.

Życzymy wszystkim owocnych rekolekcji.
Z Panem Bogiem
Justyna, Tomasz, Albert, Patryk