Tylko RAZEM osiągniemy świętość - świadectwo

Do wspólnoty Domowego Kościoła wstąpiliśmy dwa i pół roku temu, w tym roku przeżyliśmy już trzecią oazę wakacyjną, początkowo miała to być oaza III stopnia, jednak Boża Opatrzność tak pokierowała okolicznościami, że wybraliśmy oazę I stopnia w Częstochowie.

Mamy przekonanie, że to Maryja nas tam zaprowadziła, gdyż mamy ogromne nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Poza tym rok temu mieliśmy pragnienie wybrania się w 2016 roku na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę, jednak z uwagi na to, iż mamy troje dzieci, a najmłodsza córka ma rok i dziesięć miesięcy i dodatkowo na wiosnę Pan Bóg pobłogosławił nam czwartym maleństwem, także Maryja zaprosiła nas do siebie na pielgrzymkę, ale w innej formie.

Rekolekcje oazowe to ogromna łaska i dar od Pana Boga dla każdego małżeństwa i rodziny. Tak sobie myślimy, że czcigodny Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki powinien zostać kanonizowany już za to jak naocznie i prawie namacalnie Duch Święty jest obecny na oazach i jak Pan Bóg zmienia tam nasze serca. Parą prowadzącą byli Mariola i Andrzej Łysiakowie, a moderatorem ksiądz Sławomir Jargiełło.

DSCN7844

Na tych rekolekcjach zrozumieliśmy, że podstawowym warunkiem i ogromną odpowiedzialnością osób prowadzących jest poważne podejście do przygotowania się czyli głębokiego omodlenia i zawierzenia Bogu tego czasu. Dzięki temu każdego dnia, każdej sekundy widać było jak Jezus zmienia nasze serca, jak Duch Święty wszystkim kieruje. Przykładem mogą być chociażby świadectwa, do których zapraszane były osoby bez wcześniejszego zapoznania się ze szczegółami głoszenia, a potem okazywało się, że były to dwa zupełnie różne świadectwa skierowane do dwóch grup członków DK, do osób wywodzących się z oazy i do osób które w późniejszym wieku otrzymały łaskę wiary.

Pięknym świadectwem Bożego działania była Msza Święta przed cudownym obrazem Matki Bożej na Jasnej Górze, początkowo miała się odbyć przy zasłoniętym obrazie, jednak w dzień wyjazdu okazało się, że Pan Bóg ma piękniejszy plan i byliśmy świadkami odsłonięcia obrazu, po czym odbyła się Eucharystia w której uczestniczyliśmy wspólnie z naszą Mamusią. Pan Bóg wszystko poukładał, nie było przypadków, osoby do poszczególnych kręgów były tak podobierane abyśmy się wzajemnie pogłębiali w wierze, pół rekolekcji modliliśmy się, aby diakonia muzyczna pozostała z nami do końca rekolekcji i Pan Bóg nas wysłuchał, wszyscy byliśmy dla siebie nawzajem świadkami wiary i życia z Jezusem.

My osobiście jako małżeństwo wręcz realnie odczuwaliśmy to Boże działanie. Począwszy od tego, że nasza najstarsza 15-letnia córka podjęła posługę w diakonii wychowawczej i aby nie czuła się osamotniona wśród młodszych dzieci Pan Bóg dał jej wspaniałą koleżankę w tym samym wieku, również do diakonii. Kolejnym Bożym działaniem była pomoc Ducha Świętego w realizowaniu przez nas posługi animatorów, każdy dzień oddawaliśmy Jezusowi i ogłaszaliśmy Go Panem i Zwycięzcą każdej chwili dnia, spaliśmy po pięć godzin, a mimo to nie odczuwaliśmy zmęczenia, Duch Boży prowadził nas podczas spotkań kręgu, gdy mówiliśmy świadectwa, gdy głosiliśmy konferencję. Maryja też była z nami i podczas modlitwy przed jej wizerunkiem przemówiła do mojego męża, aby nie zmarnował okazji i zamówił Mszę Świętą w intencji naszej rodziny, która miała być odprawiona przed cudownym obrazem, Wojtek zrobił mi najwspanialszą niespodziankę chyba w całym życiu.

Najważniejszym owocem jest uświadomienie nam przez Jezusa, że małżeństwo to jedność, jest to bardzo spowszedniałe słowo i bardzo popularne w naszej wspólnocie, ale dostaliśmy światło co to oznacza: że jedność to jedno, jedno ciało, jedno serce, jeden duch, że Pan Bóg widzi nas małżonków jako jedno, mówi do nas jako do jednego stworzenia, każde słowo, które kierował do nas Jezus było skierowane do NAS, nie oddzielnie do Edyty a oddzielnie do Wojtka, dla Boga jesteśmy jedno. My jako małżonkowie często nie zdajemy sobie sprawy z powagi sakramentu małżeństwa, z tego jak wielka odpowiedzialność na nas ciąży, że po wstąpieniu w związek małżeński jesteśmy zobowiązani do końca naszych dni pracować nad tym, aby ta jedność była jak najdoskonalsza, że taki jest Boży plan i nasze powołanie, aby pielęgnować i ciągle pogłębiać tą jedność, bo tylko w ten sposób możemy jako małżonkowie osiągnąć świętość, TYLKO RAZEM.

Doświadczyliśmy tego w różnych sytuacjach, już wcześniej wiedzieliśmy, że w naszym małżeństwie osobą do której Bóg głównie przemawia jest mąż, to on pyta Boga o Jego wolę wobec naszego małżeństwa, rodziny, życia wspólnego i to mąż otrzymuje odpowiedzi, jest jakby wyznaczony do kontaktów z Bogiem i jeżeli chodzi o dzień powszedni to od Boga dostaje siły do działania, motywację i mądrość. Podczas przeżywania przez nas modlitwy małżeńskiej Jezus dał mi poznać, że ja - żona otrzymuję rady, wiedzę o woli Bożej, pocieszenie, słowa „przywołujące do porządku” i przede wszystkim miłość Bożą od męża, przez jego serce, ręce, słowa, mąż jest łącznikiem, rękami, oczami, ustami Boga. Potwierdzeniem tego było nasze najgłębsze przeżycie i spotkanie z żywym Bogiem. Wojtek w jeden z pierwszych dni rekolekcji, podczas porannej modlitwy w jeszcze pustej kaplicy otrzymał nagłe przynaglenie do oddania czci Bogu przez leżenie krzyżem przez Jezusem, tak też zrobił i przez kolejne dni co rano w ten sposób oddawał hołd Bogu. Nie wiem dlaczego nic na ten temat mi nie wspominał. Pewnej nocy nie mogłam spać i obudziłam się z głosem w sercu: „Chcę abyś leżała przede mną krzyżem” minął ranek i nic z tym nie zrobiłam. W południe podczas rozmowy mąż powiedział mi, że dostał takie przynaglenie od Jezusa i od kilku dni rano w kaplicy modli się leżąc krzyżem. Wtedy zrozumieliśmy, że małżeństwo to JEDNO, mamy iść razem do świętości. Od tego dnia co dzień,aż do końca rekolekcji korzystaliśmy z tej łaski, że możemy oddać cześć i chwałę Jezusowi w ten sposób, uniżyć siebie, żeby On był wywyższony. Bóg mówi do męża, a mąż ciągnie mnie za sobą, jakby mi tego nie wyznał nic bym nie zrobiła z Bożym poleceniem, jeśliby mąż od razu mi o tym powiedział, być może nie usłyszałabym tego od Jezusa i nie doświadczylibyśmy że naszym powołaniem jest życie w JEDNOŚCI małżeńskiej.

Teraz jeszcze bardziej widzimy w jak pięknej wspólnocie Pan Bóg pozwolił nam wzrastać, jak każdy szczegół jest pieczołowicie dopracowany przez Sługę Bożego ks. Franciszka pod natchnieniem Ducha Świętego. Należeliśmy kiedyś do innej wspólnoty, jednak teraz jeszcze bardziej jesteśmy wdzięczni Bogu za Domowy Kościół. Jasno widzimy, że małżeństwo pragnące formować się we wspólnocie katolickiej, które chce wspólnie kroczyć do świętości i zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności jaka na nich ciąży w związku z wychowaniem w wierze swoich dzieci, powinno wybrać formację, która jest ukierunkowana na rozwój duchowy małżeństwa i rodziny.

Mamy wielkie pragnienie i nadzieję, że każdego roku wolą Bożą będzie nasze uczestnictwo w rekolekcjach 15-dniowych. Uczestniczyliśmy także dwukrotnie w rekolekcjach „krótkich” i oczywiście każde są ważne, jednak oaza to czas szczególny, gdyż oddajemy Bogu najwięcej tego co wydaje nam się ważne – czasu, pieniędzy, wypoczynku, snu, spokoju, itd., itd., a On nie pozostanie nam dłużny, da nam stokroć więcej niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Warunek jest jeden – otworzyć serce, słuchać i przyjąć jako swoje.

Edyta i Wojciech Romańscy