Wielki Piątek w Afryce

Kończy się juz powoli 3 miesiąc mojego stażu w Luandzie - stolicy afrykańskiej Angoli. Jednak właśnie tutaj zastał mnie czas Wielkiego Postu i perspektywa spędzania Świąt Wielkiej Nocy po raz pierwszy z dala od domu, rodziny i Lublina.

Moi współpracownicy zaplanowali na czas Triduum wycieczkę do Lubango - miejscowość daleko od Luandy (ok. 900 km). Prawdopodobnie jest ona przepiękna ze względów turystycznych i krajobrazowych i każdy kto jest w Angoli chce tam pojechać.
Ja przemyślałam i powiedziałam, że nie pojadę, że zostanę tutaj. Umówiłam się z tutejszymi siostrami zakonnymi (wśród nich jest Polka), że u nich spędzę święta, bo Wielki Piątek i Wielka Sobota miała być wolne w pracy. Bardzo się cieszyłam, że spędze ten czas jak rekolekcje... przeżywane w Afryce.

Okazało się jednak, że wycieczki nie będzie, bo był jakis kłopot z dokumentami do autokaru i moi współpracownicy nigdzie nie mogli pojechać. Niestety przez to w Wielki Piątek i Wielką Sobotę trzeba iść normalnie do pracy. Było mi przykro.. z zaplanowanych rekolekcji nici, no ale trudno...  Wczoraj (tj. w Wielki Czwartek) nie byłam w kościele, ale ode mnie z parafii (św. Jadwigi Królowej w Lublinie) oazowicze nagrali mi mp3 i przysłali, więc bardzo miło mi się słuchało - wielkie DZIĘKI dla nich, to jest wspólnota! :) 
Najważniejsza rzecz wydarzyła się jednak dzisiaj..

W Wielki Piątek cała Angola ma wolne, my mieliśmy być w pracy (do godz. 18-ej), a o 15-ej mają tu Drogę Krzyżową. W parafii u tych znajomych sióstr zakonnych miała być po ulicach miasta, tutjesza młodzież ją przygotowuje.
Dwie osoby z pracy powiedziały mi, że chciałyby na tą Drogę Krzyżową ze mną pojechać. W pracy dogadaliśmy się, że dzisiaj tj. w piątek część z nas pracuje jak w sobote, czyli do godz. 13-ej, a w sobotę popracujemy do 18-ej - taka zamiana.
Ostatecznie pojechało nas ok. 10 osób! i pierwszy raz w życiu coś takiego przeżywałam.
Droga Krzyżowa była inscenizowana, czułam się trochę jakbym uczestniczyła w filmie "Pasja". Aktorzy grali fantastycznie, tak bardzo bardzo realistycznie, a ja naprawdę tak to przeżywałam. Ludzie różnie reagowali, niekórzy śmiali się, wiec to była taka faktyczna Droga Krzyżowa, gdzie tu Pan Jezus cierpi, a my obok nic nie robimy. Naprawdę miałam ochotę podejść i pomóc temu, kto Go grał. To był prawdziwy czas zastanowienia, gdzie jestem na tej Drodze.

DSCF2445-001

DSCF2447-001

 

DSCF2455-001

DSCF2435-001

DSCF2485-001

DSCF2510-001

DSCF2513-001

DSCF2515-001

Kierowca miał przyjechać po nas o 19-ej, ale pojechał jeszcze z kimś do sklepu (myśle, że mój Anioł Stróż mógł trochę pomóc) i przyjechał dopiero przed godz. 21.00 i dzięki temu byłam na liturgii Wielkiego Piątku. Była pięknie przygotowana od strony liturgicznej, przepiękny śpiew, ewangelia śpiewana, nawet kobiety śpiewały w chórku. Wszystko odbywało się na dworze, na schodach przed kościołem. Było juz ciemno i tylko oświetlone witraże.

Chwała Panu za ten przygotowany przez Niego czas... On wciąż jest we wszystkim tu i teraz obecny. To nie jest tylko i wyłącznie przeżyta kiedyś historia.

Julia Studzińska
Luanda, 03.04.2015

11004917 753329924775031 149383274 n