Duch daje życie

Kiedy myślę o zadaniu czynienia uczniów jakie Ruch Światło-Życie z nową siłą uświadamia nam w tym roku oraz o ewangelizacji jako fundamentalnym charyzmacie oazy, staram się zadać sobie pytanie: co powinno być istotą życia naszych wspólnot, gdzie szukać najgłębszego źródła życia dla małych oaz?
Skąd takie pytanie?

 

Z konfrontacji z doświadczeniem codzienności.

Kiedy spotykam się z doświadczeniem niektórych grup oazowych, zastanawiam się w jaki sposób może jeszcze funkcjonować tam określenie oaza. Niekiedy przypominają one raczej dolinę pobitych, zeschłych kości z wizji Ezechiela (zob. Ez 37, 1-3), niż wspólnotę pełną życia i obdarowującą życiem innych – a przecież tym jest oaza. Nie ma tam mowy o jakimś ruchu, ani o promieniowaniu światła, ani o rodzącym się życiu. Czy może więc być mowa o Ruchu Światło-Życie? Czy nazywanie takich grup oazami nie tylko jest przekłamaniem, ale i antyświadectwem dla tego czym oaza jest? Gdybym spragniony szukał „wody żywej” i zobaczyłbym oazę, a w niej zeschłe kości, na pewno nie podszedłbym bliżej, aby się w niej napoić, raczej czym prędzej oddaliłbym się z tego miejsca.

Wiem jednak, że w oazie jest źródło, z którego mogę zaczerpnąć, że jest ruch i promieniowanie światła, i rodzące się życie. Wiem, bo niejednokrotnie już tego doświadczyłem. Dlatego tym, którzy dzisiaj odnajdują się w obrazie zeschłych kości, z całą pewnością mogę powiedzieć: możemy stać się potężnym wojskiem ( i niekoniecznie potężnym liczebnością, ale potężnym duchową mocą). Możemy na nowo oblec się w ciało i skórę i stanąć na nogach - żywi (zob. Ez 37, 4-10).
W jaki sposób? To wszystko jest możliwe jeśli pozwolimy, aby Duch Święty został tchnięty w nasze nozdrza, to znaczy, aby nas przeniknął i poruszył, stworzył na nowo – każdego indywidualnie i całe wspólnoty. Być może niektórzy z nas nigdy nie zaczerpnęli ożywczego tchnienia Ducha, a może w pewnym momencie gdzieś ono z nich uszło. Jedno jest pewne: bez tego tchnienia nie jesteśmy w stanie być oazą, ani uczynić żadnego ruchu, nie ma mowy wówczas o jakimkolwiek świetle, ani o życiu. Jeśli spojrzymy na „foskę”, to zobaczymy, że w jej centrum jest „Ω” (omega), która tam właśnie symbolizuje Ducha Świętego.

Dlaczego Duch Święty? Ponieważ to On został nam dany przez Ojca i Syna, abyśmy mogli poznać prawdę (zob. J 15, 13). Myślę w tym momencie o tym szczególnym poznaniu prawdy o Bogu. Poznaniu, które w języku Biblii oznacza doświadczenie. Duch został nam dany, abyśmy mogli doświadczyć tajemnicy Boga w nas (zob. J 14, 16-20). Ojciec Tardif, Misjonarz Najświętszego Serca Jezusowego, charyzmatyk znany na całym świecie, napisał książkę o znaczącym tytule: „Jezus żyje!”. To nie jest żaden chwytliwy slogan. To jest wyraz najgłębszego doświadczenia człowieka, który został napełniony Duchem Świętym i w tymże Duchu poznał, tzn. przeżył w sobie, prawdę, że Jezus jest Żywy, jest Obecny z całą swoją mocą i Miłością w jego życiu (On jest Emmanuelem). Jeśli św. Paweł pisze, że nikt nie może bez pomocy Ducha Świętego powiedzieć, że Jezus jest Panem, to z całą pewnością nikt nie może bez tegoż Ducha doświadczyć, że Jezus żyje i to żyje dla nas i w nas. Dopiero to doświadczenie pozwala nam prawdziwie wejść na drogę bycia uczniem. Poznajemy przecież naszego Mistrza i wiemy za Kim chcemy pójść (co jest niezwykle ważne w chwilach kryzysów). Dopiero to doświadczenie pozwala nam „iść i głosić czyniąc uczniów”, gdyż wiemy w czyje Imię idziemy, wiemy Kogo głosimy, a przede wszystkim wiemy, Kto nas posyła i idzie razem z nami.

Najpiękniejszym przykładem niech będzie dla nas Maryja. To Duch Święty sprawił, że w jej łonie począł się Jezus. Tak, Maryja doświadczyła w sobie, dzięki mocy Ducha Świętego, że Jezus żyje, i że żyje w Niej. Z tym doświadczeniem udała się do Elżbiety. I wystarczyło jedno pozdrowienie, nic wielkiego, zaledwie pozdrowienie, aby Duch Święty napełnił także Elżbietę, która w Jego mocy poczuła w sobie życie (zob. Łk 1, 39-44). Życie rodzi się z życia – to podstawowa zasada, do której odwoływał się ks. Blachnicki. Maryja, w mocy Ducha, niosąca w sobie Życie-Jezusa, przynosi Go Elżbiecie, aby i ona doświadczyła życia w sobie.

A czemu wystarczyło tylko pozdrowienie? Bo kto dzięki Duchowi doświadcza żywego Jezusa, tego życie staje się Ewangelią i ewangelizacją. I nie trzeba wyszukanych metod. To staje się jakby naturalne (o ile naturalnym staje się życie w Duchu), że taki człowiek staje się oazą, z której wypływają „strumienie wody żywej” (zob. J 7, 37-39).To, co należy odnieś do każdego z nas indywidualnie, tak samo ma się do każdej wspólnoty, która chce być oazą.

Trzeba nam więc nieustannie wołać o Ducha Świętego. To pragnienie ożywczego tchnienia Ducha nie może w nas nigdy ustawać, o ile chcemy być oazą żywą i życiodajną. To jest zadanie dla nas, aby nasze wspólnoty stały się dziś (właśnie dziś, a nie jutro) na nowo Wieczernikami, w których wraz z Maryją oczekuje się spełnienia obietnicy nowego wylania Ducha Świętego. Jeśli nasze wspólnoty nie zabrzmią tym wielkim wołaniem: „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi!” staniemy się odpowiedzialni za zakopanie tego talentu, który został nam powierzony. Musimy więc zadbać o powstawanie wśród nas wspólnot modlitewnych, musimy być otwarci na pojawiające się inicjatywy takie jak Oazy Modlitwy, Seminaria Odnowy Wiary, itp. To nie są dodatki, z których można nam skorzystać lub nie, to jest konieczność jeśli chcemy myśleć o rozwoju nas samych i naszych wspólnot. Pokazuje nam to doświadczenie.

Niech słowa św. Jana będą dla nas wskazówką w poszukiwaniu istoty ewangelizacji: „To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce – bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i głosimy wam życie wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione – oznajmiamy wam, cośmy ujrzeli i usłyszeli, abyście i wy mieli współuczestnictwo z nami. A mieć z nami współuczestnictwo znaczy: mieć je z Ojcem i z Jego Synem Jezusem Chrystusem” (1 J 1,1-3). „Duch daje świadectwo, bo Duch jest prawdą. A świadectwo jest takie: że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna Bożego, nie ma też i życia” (1 J 5, 6.11-12).
W sposób szczególny dedykuje te refleksje młodzieży, gdyż tu zauważam najbardziej palącą potrzebę odnowy. Jednak myśli te są jak najbardziej skierowane także do Domowego Kościoła, wspólnot dorosłych oraz wspólnot diakonijnych. Chciałbym aby trafiły także do serc odpowiedzialnych za Ruch, czy to na poziomie diecezji, rejonów, czy parafii.
Dn Łukasz Kachnowicz